Protokoły z posiedzeń Komisji - kadencja 2018-2023

Protokół ze wspólnego posiedzenia Komisji w dniu 28 stycznia 2019 r.

Protokół ze wspólnego posiedzenia Komisji w dniu 28 stycznia 2019r.

 

W posiedzeniu uczestniczyli- zgodnie z załączoną listą obecności.
Spotkanie rozpoczął i poprowadził Przewodniczący Rady- pan Szymon Krzysztofiak.
Przewodniczący Rady na wstępie przedstawił następujące informacje za okres międzysesyjny:
-o odpowiedzi przekazanej radnemu Stefańskiemu  na interpelacje w sprawie drogi Szadłowice-Więcławice oraz w sprawie wiaty przystankowej i oświetlenia przystanku Szadłowice-Kolonia;
-o odpowiedzi, jaką na swoje wystąpienie otrzymał Wiceprzewodniczący Rady  w sprawie funduszu sołeckiego dla Sołectwa Wielowieś;
-o zleceniu Komisji Rewizyjnej sprawdzenia stanu finansów Gminy w związku z informacją  pana Burmistrza o braku w budżecie kwoty ok. 2 mln zł-  w związku z wnioskiem grupy radnych w tej sprawie. Przewodniczący Rady przypomniał, że zlecenia dokonał  zgodnie z ustaleniami z posiedzenia Komisji w dniu 28.12.2018r.  Przekazał też, że od rozpoczęcia prac w tej sprawie radny Pułaczewski uzupełnił wniosek grupy radnych, co będzie wiązało się z przedłużeniem prac Komisji.
Prowadzący obrady poinformował ponadto, że Komisja Rewizyjna odbyła też kilka posiedzeń w związku z wcześniej  kontrolą,  dotyczącą mieszkania;
-o wniosku  do Przewodniczącego Rady pani Doroty Gliwińskiej z dnia 30.12.2018r. (data wpływu – 31.12.2018r.)  o udostępnienie informacji publicznej w zakresie informacji odnośnie środków na  realizację  projektu w ramach programu ERASMUS. Wniosek przekazany został zgodnie z art. 65 Kpa – panu Burmistrzowi.
W dniu 06.01.2019r.  (data wpływu- 07.01.2019r.) pani Gliwińska również wystąpiła z wnioskiem o udostepnienie informacji publicznej w zakresie udzielenia odpowiedzi dlaczego Rada i Przewodniczący Rady nie dysponują danymi dotyczącymi środków finansowych na realizację wspomnianego projektu. Na to wystąpienie udzielona została odpowiedź w dniu 09.01.2019r.  Korespondencja związana z tymi wnioskami umieszczona została zgodnie z życzeniem pani Gliwińskiej w BIP-ie Urzędu;
-o wystąpieniu  członków zespołu instrumentalno-wokalnego „Przyjaźń”  z Gniewkowa z pismem z dnia 02.01.2019r. w sprawie projektu „Linguistic and Maths skills through music-a key to creativity of integrated Europen” z programu ERSAMUS z prośbą o jego odczytanie na sesji. Przewodniczący Rady podkreślił, iż jest to dość obszerne wystąpienie i temat ten zostanie jeszcze później poruszony;
- o udzieleniu informacji na prośbę ZMP w Poznaniu z dnia 07.01.2019r. o aktualnych adresach mailowych  członków Rady;
Przewodniczący Rady przekazał, że w okresie od ostatniej sesji odbyło się 23 wiejskich zebrań wyborczych , którym przewodniczyli radni z danych okręgów. Zebrania w okręgu radnego- ś.p. Romana Kubickiego poprowadził Wiceprzewodniczący Rady.
Wybrano 12  nowych sołtysów, a 11 sołtysów zostało wybranych ponownie na kolejną kadencję.
Pan Krzysztofiak poinformował też, iż delegacja Rady uczestniczyła w pogrzebie ojca HOGG- Ks. Abp Wojciecha Polaka, w imieniu Rady zostały też złożone kondolencje, a także o tym, iż  radny Michał Otremba w dniu 23 stycznia 2019r. złożył interpelację w sprawie elewacji budynku świetlicy wiejskiej w Murzynku, która przekazana została panu Burmistrzowi i zamieszczona w BIP.
Przewodniczący Rady oświadczył, iż po stwierdzeniu przez Komisarza Wyborczego w Bydgoszczy II wygaśnięcia mandatu radnego w okręgu wyborczym nr 10 – Wojewoda Kujawsko-Pomorski zarządzeniem Nr 3/2019 z dnia 3 stycznia 2019r. ogłosił wybory uzupełniające do Rady Miejskiej w Gniewkowie , które odbędą się w dniu 17 marca 2019r.
                                   Następnie przystąpiono do omawiania materiałów na sesję. Przewodniczący Rady przekazał, że nie będzie obecny Komendant Komisariatu Policji w Gniewkowie, który zapowiedział, iż przybędzie natomiast na sesję. Z przyczyn osobistych udziału w posiedzeniu Komisji nie mógł wziąć również Komendant OSP.  Przewodniczący Rady powiedział, że pytania raczej będzie można zadawać na sesji chyba, że radni sprecyzują pytania teraz, by móc je przekazać, aby Komendanci mogli przygotować odpowiedzi na sesję.
                                   Kolejno, Przewodniczący Rady zapowiedział omówienie sprawozdania z realizacji „Gminnego Programu Opieki nad Zabytkami Gminy Gniewkowo na lata 2016-2019” za okres 2 lat przez pana Grzegorza Ostrowskiego.  Pan Kierownik przedstawił m.in. strategiczne dokumenty regulujące omawianą materię.  Po tym wystąpieniu prowadzący obrady otworzył dyskusję.  Wskazując na stronę 3 materiałów -Przewodniczący Rady zapytał o bieżące monitorowanie zabezpieczeń przed pożarem, bądź kradzieżą, o to jak wygląda zabezpieczenie najcenniejszych obiektów np. czy są to czujki p.poż. Pan Ostrowski odpowiedział, iż z tego co mu wiadomo, to nie i zobowiązał się do sprawdzenia oraz potwierdzenia tego na sesji.
Radny Bożko przekazał, że rozmawiał z Burmistrzem odnośnie dwóch szlaków turystycznych po Puszczy Bydgoskiej, które nie są odnowione.  Radny wskazał na silną współpracę z PTTK w Solcu Kujawskim i na możliwość odnowienia tych szlaków, jeśli byłoby takie zainteresowanie. Jest to szlak do Jezuickiej Strugi i nad Zielonkę.  Pan Pułaczewski  zwrócił uwagę, że chyba bardziej znany jest szlak Św. Jakuba, na co pan Bożko podkreślił, że ten szlak jest odnowiony. Pan Pułaczewski oświadczył, że jest jak najbardziej za propozycją pana Bożko, ale to powinno być powiązane z wydaniem jakieś mapy przedstawiającej te wszystkie szlaki, bo gdyby obecnie ktoś chciał przejść szlakami przez Puszczę Bydgoską- to takiej mapy nie ma.  Radny Bożko zaznaczył, że swoją wypowiedź zamierzał o to właśnie uzupełnić.   Po uzupełnieniu szlaków- ta mapka „byłaby ciekawym przedsięwzięciem”, bo mamy tę Puszczę, ale się tym nie chwalimy. 
Radny Stefański stwierdził, że w Gminie są też zabytki archeologiczne, których nie zauważył w tych materiałach  np. grodzisk stożkowy w Ostrowie, gdzie każdy bierze sobie piasek, myśliwi ustawili tam ambonę.  Zdaniem radnego warto byłoby się również i tym zająć, bo jest to chyba  jedyny u nas taki grodzisk. Należałoby to oznakować i w jakiś sposób wyeksponować. Dr Łaszkiewicz robił kiedyś takie opracowanie w tym zakresie- Gmina Inowrocław z tego słynie, a u nas jest to jedyna taka forma archeologiczna, a do tego zagrożona „geocachingiem”.
Pan Burmistrz przekazał, że prowadził już wstępne rozmowy z jedną z mieszkanek Gąsek, żywo zainteresowaną tym tematem, by współpracować w temacie określenia wszystkich szlaków, jakie przechodzą przez Gminę. Rozmawiano też na temat pieczątek, jakie winny być w Urzędzie, bo turyści takie pieczątki sobie zbierają.  Pani Wodniak-Kuraszkiewicz wtrąciła, że są tez pielgrzymi. Pan Straszyński przyznał, że są to przede wszystkim pielgrzymi szlaku Św. Jakuba. Zapewnił, że „takie działania” na pewno podjęte zostaną w najbliższym czasie. Temat Gąsek- jest to natomiast temat bardzo szeroki i umówiono się na dłuższe spotkanie na początku lutego i na sesji lutowej pan Burmistrz zobowiązał się zdać relację z tego spotkania, bo ta osoba ma bardzo wiele informacji nie tylko związanych z Gąskami. Pan Straszyński podkreślił, że jest to droga do promowania Gminy.  Radny Stefański stwierdził, że Gąski to bardzo ważny aspekt historyczny naszej Gminy i nawet ostatnio słyszał, jak Ks. Jacek Dziel z Markowic mówił o tym, że jest to najstarsza wieś w Polsce,  Wójt Kacprzak mówi, że taką wsią jest Krusza Podlotowa, a po znalezieniu mennicy celtyckiej w Gąskach dr Bednarczyk stwierdził, iż to jest najstarsza wieś w Polsce. Zdaniem radnego dobrze byłoby to ustalić i „fajnie byłoby, gdyby te Gąski wygrały”. Pan Pułaczewski nawiązał do kwestii mennicy i przypomniał o ciekawym wykładzie na temat wykopalisk, który „warto by odkopać” , bo to winno być na stronie Urzędu, bo ludzie nie mają pojęcia, co tam znaleziono.  W tym wykładzie wskazano, że na świecie jest ok. 2500 złotych monet celtyckich , a w samych Gąskach wykopano ok. 500. Warto by do tego wrócić, bo jest się czym chwalić, a ten temat po tym wykładzie „umarł”, to są rzeczy, które należałoby gdzieś gromadzić.  Radny wskazał na plany wieży ciśnień z ok. 1920 roku, których już nigdzie nie ma, a było wiele materiałów, które należałoby gromadzić, archiwizować. 
Pani Wodniak-Kuraszkiewicz uznała, że rzeczywiście warto byłoby zrobić pieczątki , o których mówił Burmistrz, by była taka „z muszelką” symbolizującą szlak Św. Jakuba. Radna oświadczyła, że miała okazję gościć u siebie pielgrzymów z Ukrainy, którzy tym szlakiem zmierzali do Santiago de Compostella i również  chcieli jakiegoś potwierdzenia, że tu byli.
Nawiązując  do wypowiedzi pana Pułaczewskiego- radny Stefański powiedział, że prezentacja dr Rudnickiego była trochę kontrowersyjna, ponieważ wszystko, co wykopał – ma w domu.  Przeciwnikiem takiej postawy jest m.in. dr Bednarczyk, który również miał kilka ciekawych wykładów np. prezentacja na 20-lecie samorządu. Ciekawe prezentacje miał też dr Łaszkiewicz. 
Przewodniczący Rady przyznał, że jest to dobry pomysł, ale należy też mieć na uwadze, że może to spowodować, iż „pół Gniewkowa będzie tam kopało”, choć mogłoby to być dobrą promocją.
Wracając do omawianego sprawozdania – radny Krzysztofiak wskazał na zapis mówiący o informowaniu właścicieli o możliwościach pozyskiwania środków na prace remontowe i zapytał o to, jak jest robione, ponieważ większość tych obiektów jest w „prywatnych rękach”. Pan Ostrowski powiedział, iż nie wie, jak to wyglądało do tej pory, ale zorientuje się i również udzieli odpowiedzi w środę.
Radny Pułaczewski zgłosił, iż ma dostęp do „bardzo fajnej publikacji o Murzynnie”, co warto byłoby również wykorzystać. Ta praca przygotowana jest w oparciu o dane  źródła, ma wiele zdjęć i opisaną tam wartownią krzyżacką warto byłoby się pochwalić i nawiązać współpracę z autorem.  Burmistrz powiedział, że ten pan go odwiedził i rozmawiali chyba 3 godziny o tym, co jest w  posiadaniu tego pana i co warte jest opublikowania. Ta osoba jest też mocno zainteresowana Powstaniem Wielkopolskim i osobą Greharda Pająkowskiego, który zginął pod Gniewkowem.  Pan Straszyński przekazał, że z tym panem jest także umówiony na kolejne spotkanie  w niedalekim  czasie.
                                   Sprawozdanie z wykorzystania środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli za rok 2018 w placówkach oświatowych prowadzonych przez Gminę Gniewkowo przedstawiła pani Paulina Wicleben. Następnie Przewodniczący Rady otworzył dyskusję i zwrócił uwagę, że nawet połowa kwoty 82 tys. zł nie jest wykorzystana. Pani Wicleben wyjaśniła, że są to środki do dyspozycji dyrektorów, którzy zapewne uznali, że szkolenia nie są potrzebne, a środków tych nie można przekazać na nic innego.
                                   Pani Wicleben przedstawiła również sprawozdanie za rok 2018 z wysokości średnich wynagrodzeń nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego w szkołach o placówkach prowadzonych przez Gminę Gniewkowo, zaznaczając, że podane kwoty to wynagrodzenia brutto. Do sprawozdania nie było pytań.
                                   Pani Skarbnik omówiła projekt zmian w uchwale dotyczącej budżetu Gminy na rok 2019r.  Kolejno, Przewodniczący Rady otworzył dyskusję.  Radny Orent zgłosił uwagę do § 2 pkt 1, gdzie podano rok 2018, a chyba powinien być „2019” i tak samo jest w pkt 2.  Ustalono, że to należy poprawić. Radny wskazał też na plan dochodów  w rodz. 60014 na  kwotę 60 tys. zł i zapytał, czy  to jest do planu dochodów, czy wydatków. Pani Kucharska przyznała, że tam też jest omyłka i powinno być „do planu wydatków”.
Radny Stefański zapytał, czy gdy w projekcie mowa jest o „lesie w Gąskach” – to chodzi o teren na cmentarzu. Pani Sidorowicz powiedziała, że to teren przy cmentarzu. Pan Stefański zapytał jeszcze o teren na cmentarzu ewangelickim, bo tam też należałoby posprzątać. Radny zapytał , czy zmniejszenie budżetu obywatelskiego o 300 tys. zł związane jest z przeniesieniem środków na poszczególne inwestycje, co pani Skarbnik potwierdziła. Radny Gremplewski wskazał natomiast na rozdz. 92105 i zapytał o „zdjęcie” 51 tys. zł  na pokrycie kosztów wydawnictwa „Gniewkorama” i przeniesienie niecałej tej kwoty do instytucji kultury. Pan Gremplewski zapytał o podstawę zmniejszenia tej kwoty. Pani Kucharska oświadczyła, że ta dotacja nie została zmniejszona  tylko przekazana w wysokości  wykonania za 2018 rok powiększona o 5%.
Przewodniczący Rady udzielił głosu radnemu Chrzanowskiemu, który wcześniej zgłosił taką chęć, ale radny powiedział, że chciał zapytać o to samo, co zrobił już pan Gremplewski.
Pan Pułaczewski  wskazał na § 2051 w załączniku nr 2 do uchwały i zapytał o jakie środki tam chodzi, czy jest to ERASMUS, czy jeszcze jakieś inne europejskie mamy.  Pani Skarbnik wyjaśniła, że już mówiła, iż część środków z projektu ERASUMS została ujęta w § 205, ale po konsultacji z RIO stwierdzono, że te środki należy umieścić w § 430 i tam zostaną przesunięte.  Radny zapytał też o kwotę 5 tys. zł na wynagrodzenia bezosobowe, o zasady przyznawania i wypłacania. Pani Kucharska odpowiedziała, że to są środki dla koordynatora projektu, księgowej, tłumacza– w zależności od tego, kto będzie uczestniczył w realizacji projektu. Pan Pułaczewski zapytał, czy jest nowy koordynator, na co padła odpowiedź, że cały czas jest nim Burmistrz.
Pani Wodniak-Kuraszkiewicz nawiązała do załącznika nr 3 – „zadania inwestycyjne” , gdzie w rozdz. 60013 § 5067  są zapisane ścieżki rowerowe o wartości 1,5 mln zł.  W 2018 roku zmniejszono to o kwotę ok. 49 tys. zł, co przeznaczone zostało na rekompensaty dla właścicieli nieruchomości w zamian za przekazane grunty.  Radna zapytała, czy to zadanie będzie realizowane, bo pan Burmistrz na spotkaniach sołeckich mówił, że nie.  Burmistrz oświadczył, iż wolał powiedzieć, że „nie, niż , że tak, niż obiecać” , bo teraz uaktualniane są ceny tych inwestycji i jak tylko będą te aktualne wyceny, „mieszczące się w tych pieniążkach” , to będą ogłaszane przetargi.  Pani Wodniak-Kuraszkiewicz powiedziała, że stanowisko Burmistrza w tych sołectwach wywołało „falę obronną”.  Pan Straszyński zaznaczył, iż nie powiedział „nie, że nie”, tylko należy poczekać za analizą finansową, bo nieznane są nowe wyceny tych ścieżek.
Radna Wodniak-Kuraszkiewicz zapytała też o „nieszczęsne kurniki” w  Wielowsi, czy coś wiadomo już w tej sprawie. Burmistrz odpowiedział, że zlecono przygotowanie opinii przez biegłego.
Radny Stefański zapytał, czy w przypadku ścieżek uaktualnianie będą tylko koszty inwestycyjne. Pan Ostrowski odpowiedział, że Urząd Wojewódzki wycenia teraz działki, jakie mają być przejęte pod te inwestycje  na własność województwa i tak to będzie płacone.  Pan Stefański zapytał, czy środki na to przeznaczone raczej nie ulegną zmianie, na co pan Kierownik powiedział, że „nie powinny”.
Pani Wodniak-Kuraszkiewicz zapytała też o świetlicę w Godziębie, o której Burmistrz na spotkaniu mówił, że będzie rozpatrywał jakiś generalny remont, bądź ewentualną rozbiórkę i postawienie nowego obiektu. Radna dodała, że projekt był  w dużej części refundowany z funduszu sołeckiego. Pan Burmistrz powiedział, że „tym tematem miała się zająć nasza pani inspektor z Urzędu, ale niestety ze względu na to, że teraz zajmuje się innymi sprawami- to zostało odsunięte w przyszłość”.
Pan Stefański w kontekście „ewentualności” zapytał  o rewitalizację OSP w Szadłowicach i w Markowie, czy coś dzieje się w tym zakresie. Burmistrz odpowiedział, że na tę chwilę sytuacja jest taka, że kiedy projekt będzie gotowy to „mamy się udać do Urzędu Marszałkowskiego i to realizować, a na tę chwilę”- 15.06.2018r. projekt uzyskał pozytywną  opinię. Radny zapytał , czy III kwartał jest aktualny. Pan Straszyński odpowiedział, że „na razie nie jest zmieniony” i dodał, że to jest w strategii ORSG, którą omawiał w środę na spotkaniu z panią Starostą.
Radny Pułaczewski powiedział, że na jednej z ostatnich sesji składana była petycja odnośnie ul.Kwiatowej  i zapytał, czy gdyby były „jakieś pieniądze”, to jest szansa , że to zadanie wejdzie do budżetu. Burmistrz przekazał, że udzielono odpowiedzi osobie, która złożyła tę petycję  w imieniu mieszkańców. Na tę chwilę takich środków nie ma i nie chodzi tylko o ul.Kwiatową , ale też o inne ulice, bo „jest dramat” i wpływ na to ma pogoda , która powoduje, że dziś drogi „są , jakie są”.  Pan Straszyński zapewnił o staraniach w celu pozyskiwania „tych kwot”. Oczekuje na spotkanie z panem Wojewodą i myśli, że dzięki ustawie, jaka weszła w życie 04.12.2018r.  „może się uda zdobyć coś na to”.
Wskazując na załącznik nr 2 -Przewodniczący Rady wskazała na kwotę w planie wydatków, która jego zdaniem podana została błędnie i wyjaśnił to z panią Skarbnik.
                                   Projekt uchwały w sprawie rozpatrzenia wniosku o przyznanie środków z funduszu sołeckiego Sołectwa Wielowieś przedstawił Z-ca Burmistrza- pan Jarosław Tomczyk. Do projektu uchwały nie było uwag.
                                   Omawiając projekt uchwały zmieniającej  uchwałę w sprawie ustalenia trybu udzielania i rozliczania dotacji dla przedszkoli i szkół prowadzonych na terenie Gminy Gniewkowo osoby prawne i osoby fizyczne, a także trybu i zakresu kontroli prawidłowości ich pobierania i wykorzystania- pani Wicleben zaznaczyła,  iż propozycje zmian są „kosmetyczne” . Do projektu również nie zgłoszono uwag.
                                        Pani Sidorowicz poproszona została o przedstawienie projektu uchwały w sprawie uchwalenia Regulaminu utrzymania czystości i porządku  na terenie Gminy Gniewkowo.  Po tym wystąpieniu prowadzący obrady otworzył dyskusję. Radny Pułaczewski wskazał na brak regulacji na temat badań smogu  i promieniowania przez anteny telefonii komórkowej. Radnego cały czas interesuje, czy takie promieniowanie jest i czy jest ono szkodliwe, bo anten jest dość dużo i są blisko siebie rozmieszczone.
Radny Orent  zapytał o to, jak zbierane są śmieci na przystankach z koszy, bo np. w Suchatówce przez 2 tygodnie nikt ich nie opróżniał , a do tego jest też potrzeba opróżniania koszy na przystankach szkolnych.  Pani Sidorowicz odpowiedziała, że te odpady zbiera Przedsiębiorstwo Komunalne. Pan Orent powiedział, że ostatnio jedna pani przez miesiąc sprzątała te przystanki szkolne i oddawała śmieci, jak były zbierane, bo nie były wywożone. Radny ponownie zaznaczył, że na obu przystankach w Suchatówce, przez 2 tygodnie kosze nie były opróżniane.  Głos zabrał Prezes Zarządu PK – pan Paweł Krawański, który oświadczył, że zaburzenia w odbiorze odpadów wynikały z tego, że na początku roku obowiązywał  „ten nowy harmonogram, w tej chwili, kiedy już został przyjęty ten nowy i ogłoszony- odbieranie śmieci z przystanków odbywa się w taki sposób, że jeżeli w tamtą lokalizację kierujemy jakikolwiek samochód , to on po drodze zbiera te śmieci”.  Pan Krawański zapewnił, że było to jednorazowe zaburzenie i ono na pewno nie będzie miało miejsca w przyszłości. W umowie jest zapewne zapisana jakaś częstotliwość , natomiast w praktyce pracownicy za każdym razem, jak jadą w danym kierunku , mają polecenie by opróżniać także kosze na przystankach.  Pan Orent zwrócił uwagę, że te 2 przystanki, o których mówił są przy głównej drodze krajowej, ale jest też kosz za torami , ten szkolny i tam na pewno nikt nie odbiera.  Prezes zapewnił , że na to zostanie zwrócona uwaga i jeżeli tak nie było- to będzie się tak działo.
Pan Otremba poruszył temat zużytych opon, odpadów wielkogabarytowych  i zapytał Prezesa o ich odbiór na terenach wiejskich, czy to będzie odbierane od rolników, czy też są oni zobowiązani dowieźć na miejsce. Pan Krawański powiedział, że z tego , co mu wiadomo, odbiór odpadów wielkogabarytowych jest określony i rolnik ma możliwość dostarczenia takich odpadów na PSZOK, ale nie wie jaki jest harmonogram odbioru „wielkogabarytów”.  Pani Sidorowicz przekazała, że one odbierane są raz w roku, w okolicy maja i to Przedsiębiorstwo przygotowuje taki harmonogram, który następnie przekazywany jest sołtysom.
Pan Otremba prószył kwestię odbioru siatek od snopków, których podobno Przedsiębiorstwo nie chce odbierać od rolników, bo jest z tym jakiś problem i nie można tego segregować. Pani Sidorowicz zwróciła uwagę, że te siatki- to nie jest odpad komunalny, tylko gospodarczy i rolnicy powinni je oddawać do specjalistycznych odbiorców. Radny zapytał, czy jest gdzieś może lista takich odbiorców, na co pracownica Urzędu zobowiązała się takową dostarczyć.
Wskazując na zły dojazd do swojej nieruchomości- pan Bajerowski powiedział, że jak są opady, to do niego nie można dojechać.  Wiceprzewodniczący  Rady poruszył także temat folii , której rolnicy mają sporo i zapytał, czy mogą ją dawać razem z odpadami segregowanymi, czy to musi być ten odbiór specjalistyczny. Pani Sidorowicz powiedziała, że to również nie jest odpad komunalny i musi być odebrany przez specjalistyczna firmę.  Pani Sidorowicz dodała, że w przypadku problemów z  odbiorem odpadów- prosi o telefon i zapewniła, że zostaną one wówczas odebrane.
                                   Projekt kolejnej uchwały w sprawie określenia szczegółowego sposobu i zakresu świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i zagospodarowania tych odpadów , w zamian za uiszczoną przez właściciela nieruchomości opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi- omówiła również pani Sidorowicz. 
Do projektu nie było uwag i pani Sidorowicz przedstawiła kolejny projekt- w sprawie dokonania wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi i ustalenia stawki tej opłaty. W trakcie tego wystąpienia Prezes Krawański rozdał radnym przygotowany przez Przedsiębiorstwo materiał.  Następnie , w uzupełnieniu do tego wystąpienia- pan Krawański przekazał, że Spółka w zakresie działalności związanej z odbiorem i unieszkodliwianiem odpadów komunalnych w roku 2017 odnotowała stratę w wysokości 323 tys. zł, a w roku 2018 (za 11 m-cy) – 458 tys. zł.  Dalsze utrzymywanie takiego stanu rzeczy spowoduje konieczność dokapitalizowania, ponieważ będzie powiększać stratę na całej swojej działalności i będzie miało wpływ na inne obszary jej działalności. Nie będzie też możliwości , by przeprowadzić inwestycje umożliwiające zwiększenia stopnia odzysku odpadów z odpadów zmieszanych. Wskazując na przedłożoną radnym prezentację Prezes zaznaczył, iż jest ona dość szeroka i wieloaspektowa i  pokazuje, jaki jest udział odpadów segregowanych  i zmieszanych. Wagowo-  segregowane odpady stanowią tylko 10% całości produkowanych odpadów na terenie Gminy. Dlatego gro tych odpadów wywożonych jest do MPO za 194 zł  za 1  tonę odpadów zmieszanych, w związku z czym kluczowe dla poprawy sytuacji, bądź przy wzrastających cenach utrzymania tych proponowanych stawek przez jak najdłuższy czas- jest dokonanie zmiany struktury odprowadzanych odpadów (zmniejszenie tych zmieszanych). Jeśli to się uda, to Spółka będzie mogła wygospodarować środki na wtórne rodzaje działalności i w przyszłości- być może również na akcje edukacyjne, które zmienią postawy społeczne.  Stwierdzono , iż w krótkim okresie zmiana tych postaw społecznych nie jest możliwa. Dla zobrazowania obecnego stanu- Prezes wskazał na zdjęcia. Bez decyzji radnych o wzroście stawek – nie będzie na to środków.  Bilansujący się wynik finansowy Spółki , jaki udawało się utrzymać w ostatnich latach i odnotowywać „lekki plus” , to za zeszły rok ten wynik będzie już ujemny.  Jest to dodatkowy argument przemawiający za zmianą stawek, które nie były zmieniane w zasadzie od 1 stycznia 2016r.  Tu Prezes wskazał na tabelę, pokazującą pozycję Gminy pod względem poziomu opłat w odniesieniu „do otoczenia”. Dlatego Prezes przychyla się do przedstawionej propozycji zmian, tym bardziej, że jeśli nie zostaną one teraz zrobione, to Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zacznie nakładać kary za nieosiąganie określonych poziomów sortowanych odpadów- „w związku z czym w taki, czy inny sposób dotknie to naszych mieszkańców”.  Zdaniem pana Krawańskiego- lepiej, żeby to „dotknęło” teraz, w taki sposób, z nadzieją na to, że inwestycje jakie  byłyby przeprowadzone pozwolą w dłuższym czasie utrzymać, lub zmniejszyć te koszty, niż miałoby to mieć postać mandatów i kar nakładanych na Gminę.  Byłoby to również lepsze „wizerunkowo z punktu widzenia odbioru społecznego”.  Wskazując na prezentację- pan Krawański   zwrócił uwagę na „dość ciekawą dysproporcję” – 94% gospodarstw domowych deklaruje, że będzie sortować odpady, a 6%, że nie. Natomiast proporcja wagowa jest dokładnie odwrotna i wcale nie oznacza to, gospodarstwa tego nie robią , bo to się dzieje, tylko w sposób niewystarczający, „troszkę mniej konsekwentny, niż by można”.  Pan Prezes nadmienił, że Spółka planuje przeprowadzenie w przyszłym miesiącu eksperymentu na składowisku w Kaczkowie polegającego na odsortowaniu własnymi siłami części odpadów z odpadów zmieszanych. To będzie podstawą dalszych prac nad opracowaniem modelu ekonomicznego i wprowadzeniem  „jakiegoś tam systemu podsortowania” . Jeżeli uda się  odsortować ok. ¼ tych odpadów, to oznaczać będzie sens wprowadzenia takiego rozwiązania.  Najważniejsze zmienne, jakie budują ten system – to transport, koszty pracy, paliw, energii-które w ostatnich latach niezmiennie rosły. Najbardziej „kosztochłonnym klockiem w tej całej układance” jest umowa z MPO w Toruniu na kwotę ok. 730 tys. zł, co stanowi chyba połowę całości systemu gospodarowania odpadami.  Jest to dlatego taka duża kwota, ponieważ  odstawiane są głównie odpady zmieszane po 194 zł od tony, a jest ich ponad 3,5 tys. Pan Prezes wskazał też na pozostałej koszty : wydziałowe, transport wewnętrzny. Średnioroczny koszt funkcjonowania całego systemu 161 tys. zł netto, natomiast wpływ dla Spółki – 111 tys. zł netto, Gmina wpłaca Spółce brutto ok. 120 tys. zł , dlatego średniomiesięczna stara dla Przedsiębiorstwa  to ok. 50 tys. zł. Umowa na ten rok podpisana jest na kwotę 160 tys. zł brutto , co znacznie poprawi sytuację, jeśli  ta kwota zostanie utrzymana i umożliwi inwestowanie w ten system. Przewodniczący Rady podziękował za wnikliwą analizę i materiały , a następnie otworzył dyskusję.
Radny Stefański nawiązał do kwestii „podsegrowywania”  i zapytał, czy „mówiąc tak brutalnie będzie to robione ludźmi”.  Prezes odpowiedział, iż miał na myśli zasoby ludzkie i pewien stopień automatyzacji i takim najbardziej rozsądnym rozwiązaniem wydaje się lej zasypu z linią i kilka zasypów bocznych, ale sortowanie odbywałoby się ręcznie. Pan Krawański wyjaśnił, że bardziej zautomatyzowane rozwiązania  są o wiele kosztowniejsze i efektywniejsze, przy 100-200 tys. mieszkańców. W mniejszych miejscowościach linie manualne wspomagane mechaniczne nadają się bardziej. Prezes wskazał na rozwiązania kadrowe, jakie planowane są w związku z przeprowadzeniem tego „eksperymentu” i budowanie modelu , jaki ma temu służyć. Ten eksperyment pozwoli też na zbudowanie norm ilościowych.  Radny stwierdził, że Prezes jest „dzielny” planując takie rozwiązania, ponieważ są one trudne do wdrożenia, zwłaszcza latem. Pan Stefański zapytał też o to, jak to jest, że w Janikowie, Kruszwicy , Mogilnie, czy Aleksandrowie mają 10,11,15 zł – czy to jest po podwyżce, czy przed. Pan Krawański powiedział, że w tabeli wskazano datę obowiązywania stawek. Radny Stefański stwierdził, iż przy stawkach na osobę tego nie ma. Ustalono, że są to stawki przed podwyżką, zaś w przypadku Inowrocławia , stawka została podniesiona, ale wejdzie w życie od kwietnia. Pan Stefański zapytał też o zaległości w zakresie płacenia „tego podatku śmieciowego”.  Prezes odpowiedział, że „w chwili obecnej na styku Przedsiębiorstwa i Urzędu Miasta ta kwota jest ustalana” i dopiero po tych ustaleniach ta kwota może być podana. Radny Stefański wskazał na sposób segregowania odpadów przez mieszkańców domów jednorodzinnych i budynków wielorodzinnych, gdzie zła segregacja w tych pierwszych skutkowała wcześniej pozostawieniem odpadów i zasugerował, by może w ten sposób reagować na tę niewłaściwą segregację w budynkach wielorodzinnych, gdzie  w tym zakresie jest „tragedia”. Radny zasugerował, że może pozostawienie odpadów przy takich wspólnotach wywołało by jakąś reakcję, by zmienić podejście ludzi do segregowania odpadów. Zdaniem radnego w przypadku wspólnot- cały czas jest problem ze sortowaniem. Pan Krawański powiedział, że zgadza się z radnym  w większości, ponieważ śmieci są źle sortowane, o czym świadczą przedstawione zdjęcia, zaś zabudowa jednorodzinna wykazuje „większą dyscyplinę” w tym zakresie. Pan Krawański zwrócił uwagę na to, że mieszkańcy wielokrotnie zgłaszają nieodebranie odpadów, a dzieje się tak najczęściej w związku z ich niewystawieniem. Śmieci są często w złym stanie, odpady segregowane są zanieczyszczone np. zamiast papieru jest mieszanka szkła z plastikiem, często kontenery nie są poznakowane przez zarządców, często odpady zanieczyszczone są popiołem. Prezes zaznaczył , iż do tej dyskusji będzie chciał wrócić latem albo przed latem, by zaproponować osobne kontenery metalowe na popiół, który miesięcznie stanowi ok. 300 kg w odpadach, a bardzo je brudzi i pogarsza jakość tych frakcji, które można byłoby odsortować.  Zdaniem pana Krawańskiego – ogólnie jest to temat rzeka i można myśleć o sposobach dyscyplinowania obywateli poprzez jakieś formy mandatów,  nie odbierania , ale musiałoby mieć to jakąś podstawę prawną, należałoby ustalić ,  kto miałby te kary nakładać.  Prezes zwrócił też uwagę na odbiór społeczny takich działań. Dlatego tego skupiono się na działaniach związanych z podsortowywaniem, co w krótkim okresie czasu może przynieść wymierne efekty. Zdaniem pana Krawańskiego nad podstawami ludzi- to wieloletnia, konsekwentna  praca, programy edukacyjne, ścieżki edukacyjne, które refundowane są przez WFOŚ. Pan Stefański powiedział, że system odbioru odpadów opiera się na odpowiedzialności zbiorowej, której „w blokach nie widać”  i wszyscy płacą za to, że ludzie śmieci nie segregują. To prowadzi do wzrostu cen. Radny zaznaczył, iż nie chce by ludzi karać , ale „jak rodzic nie wychował, a ktoś takie coś robi, to choćby nie wiem co się działo, to będzie robił to dalej”. Prezes powiedział, iż był taki zamysł, by wprowadzić identyfikowalność osoby  i jedynym takim czynnikiem, który mógłby to spowodować  byłaby karta chipowa i zamknięte, obramowane kontenery , bądź też pomieszczenia piwniczne. Byłby to system rozproszony, który jest drogi we wdrożeniu, bo jest to ok. 60 lokalizacji wymagających inwestycji, a te najprostsze kosztowałyby nawet kilka tysięcy, co łącznie dawałoby wydatek rzędu 300-600 tys. zł , co jest znacznie większą kwotą , aniżeli wydatek związany z linią do podsortowywania śmieci. Gdyby udałoby się wygospodarować tyle środków, to takie działania można wprowadzić, ale to raczej „pieśń przyszłości”.  Radny Pułaczewski powiedział, że raz do roku odbywa się zebranie sprawozdawcze KSMu-u  i dobrze byłoby się na takie zebranie wybrać i „dobrze byłoby uzgodnić z szefostwem kiedy takie sprawdzanie jest i po prostu uświadomić i mieszkańcom i szefostwu KSM-u, że trzeba z tym problemem coś zrobić”.  Pan Pułaczewski przyznał, że chipy to dobre rozwiązanie , ale prostszym byłoby chyba monitorowanie i dobrze byłoby, aby KSM partycypował w tej inwestycji. Chodzi o to,  by każdemu opłacało się, aby śmieci były odbierane, bo inaczej mieszkańcy musieliby wywozić je na własny koszt. Zdaniem radnego , może wystarczy im to po prostu uświadomić , bo „to musi być zacząć w ich interesie”, by mieszkańcy nie byli zaskoczeni, gdy Przedsiębiorstwo tych odpadów w końcu nie odbierze, by zaczęli się też dyscyplinować między sobą . Pan Krawański powiedział, że właśnie zlecono prawnikom rozstrzygnięcie kwestii tego, czy można odpadów nie odebrać.  Pani Sidorowicz stwierdziła, że  w przypadku braku segregacji można zwiększyć opłatę, ale to całej wspólnocie.  Uznano, że jest „to jakieś narzędzie”, na co pani Sidorowicz uznała, że jest ono niesprawiedliwe, na co radny Stefański stwierdził, że bardziej sprawiedliwe, niż gdyby miała płacić cała Gmina.  Radna Wodniak-Kuraszkiewicz zapytała o różnicę w kwocie 440 tys. zł, czy wynika ona z planu i z kosztów na 2019, czy są to kwoty w związku z nie płaceniem  przez mieszkańców za odbiór odpadów. Radna zapytała o sposób dyscyplinowania mieszkańców oraz o to, czy są, ewentualnie jakiego rzędu- zaległości np. w przypadku właścicieli „pojedynczych nieruchomości”. Prezes odpowiedział, że ta różnica – to różnica między kwotą niezbędną do tego , aby Gmina obsłużyła kontrakt z PK „Gniewkowo” w kwocie 160 tys. zł na miesiąc do końca tego roku. Pan Krawański nadmienił , iż o zaległości już pytano i podał, że ta kwestia jest ustalana i pełne saldo znane będzie chyba na początku kwietnia. Wówczas uszczelniony zostanie system windykacji, „ponieważ  z różnych przyczyn nie był on tak efektywny, jakbyśmy sobie tego życzyli”. Pan Gremplewski nawiązał do tego, że na osiedlu te odpady nie są do końca segregowane i stwierdził, że jest to problem , który bez edukacji, „jakiegoś bata delikatnego”- jest nie do rozwiązania.  Pan Gremplewski wskazał też na to, że pojemniki nie są zabezpieczone i odpady dostarczają tam osoby spoza osiedla. Pan Pułaczewski zaznaczył natomiast to, że chodzi o to, by mieszkańcy stali się współodpowiedzialni, by to czuli i działania monitorujące ze strony KSM są niezbędne.  Radny Gremplewski zwrócił też uwagę na psie odchody, które zgodnie z regulaminem każdy właściciel czworonoga powinien sprzątać. To zdaniem radnego może być „kwestia kilku patroli, paru mandatów, może też kwestia edukacji”. Mieszkańcy zgłaszają ten temat radnemu i sam widzi chodząc po osiedlu, że jest to problem. Pan Gremplewski zasugerował akcje edukacyjną w tym zakresie i wznowienie rozwiązań z urządzeniami do sprzątania („psi pakiet”). Jeśli kolejna taka próba nie zostanie podjęta, to ta sytuacja będzie się pogłębiać.  Prezes podkreślił, że w przypadku zabudowy jednorodzinnej ochrona odpadów przed ich zanieczyszczaniem jest łatwiejsza  tak w zabudowie wielorodzinnej nie jest to proste , by zabezpieczyć je przed dostępem osób trzecich. Zgodnie z przepisami to obowiązek właściciela, bądź zarządcy nieruchomości (albo spółdzielnia, albo jakaś wspólnota).  Wpływanie na to przez PK – jest poza zasięgiem Spółki, która może „je odebrać, albo je odebrać” (posortowane, albo zmieszane), może jedynie sugerować, wskazywać i prosić, a nie można w chwili obecnej nic wymóc na tych osobach. Pan Krawański przyznał, że można byłoby założyć jakiś system „ograniczonego dostępu” – np. wkładka w zamku , ale wówczas jest to niszczone przez złomiarzy, którzy nie mogą dostać się do puszek. Radny Orent powiedział, że może w ramach uświadamiania ludzi w zakresie segregowania śmieci należałoby robić „takie spotkania na zebraniach wiejskich, by może ktoś przyjechał z PK”,  by jakoś wprowadzić to w życie. Pan Orent zasugerował też ustawienie w miejscowościach w 2-3 miejscach dużych kontenerów na odpady segregowane, by ludzie w te miejsca chodzili i te odpady tam wrzucali, bo kiedyś tak było. Wówczas PK nie jeździłoby po całej wiosce, tylko jechało po odbiór odpadów w te właśnie miejsca.  Prezes  powiedział, iż nie bardzo to rozumie, ponieważ wynika z tego, że obywatele, którzy segregują odpady mieliby jeszcze gdzieś jeździć i te odpady dostarczać. Zdaniem radnego Chrzanowskiego to spowodowałoby pojawienie się takiego samego problemu, jak na osiedlu, gdzie śmieci są podrzucane. Pani Kucharska dodała, że nie zawsze trafiają one do kontenera, bo często są wyrzucane obok.  Pan Krawański oświadczył, że w spółdzielniach poza Gniewkowem są duże kontenery, do których winny trafiać odpady ze zbiórek selektywnych, ale tak się nie dzieje.  Pan Krawański wskazał też na PSZOK, zaznaczając, iż ma świadomość trudności, jakie mają niektórzy mieszkańcy z dostarczaniem odpadów do tego miejsca i z terenów wiejskich te śmieci są zbierane.   Dlatego „takie kontenery to nie jest duża wartość dodatnia” zdaniem pana Krawańskiego, który nie widzi zalet tego rozwiązania, ale można o tym rozmawiać.  Radny Stefański zasugerował, by na sesję, kiedy Przedsiębiorstwo będzie zdawać sprawozdanie ze swojej działalności zaprosić przedstawiciela KSM , bo problemów jest dużo, o których może Spółdzielnia nie wie. Radny wyraził wątpliwość w to, że mieszkaniec domu rodzinnego, który i tak płaci za odpady- bierze worek i idzie go wyrzucić na osiedle, bo „jest to pasjonat sabotażysta, albo terrorysta śmieciowy, chyba, że szef każe mu z zakładu wziąć śmieci”, bo śmieci gospodarcze –to wydaje się zrozumiałe,  a w innym przypadku – to się po prostu nie opłaca. Uczestnicy posiedzenia- mieszkańcy osiedla zapewnili, że jednak tak się dzieje, i robią to mieszkańcy domów sąsiadujących z blokami tylko dlatego, by oczyścić swoją posesję. Radny Otremba wyraził opinię, że to musiałoby być egzekwowane pieniężnie, poprzez jakąś karę, bo nic tak nie przemawia do człowieka, jak pieniądze. Zdaniem Przewodniczącego Rady- to już kwestia odpowiednich zapisów w Regulaminie, bo nie można „tak sobie ukarać kogoś”. Radny Krzysztofiak zapytał też, czy są możliwe jakieś kontrole z zaskoczenia, przy okazji zabierania śmieci. Burmistrz wskazał na sytuację, w których zmieszanie odpadów na osiedlu zostałoby udokumentowane (zrobienie zdjęć) i wówczas  faktura zostałaby wystawione za odpady niesegregowane, co mogłoby stanowić pewne wyjście z tej sytuacji. Deklaracja jest od KSM i to ona płaci za odpady. Pan Krawański zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o zdjęcia- to Spółka ma już pokaźną ich ilość i dokumentowane jest to nie tylko przy domkach jednorodzinnych, ale przede wszystkim na osiedlach. O ile to jest dopuszczalne, to Prezes nie widzi prawnych możliwości do nakładania kar, czy czynienia innych wstrętów przez pracowników Spółki , bo musiałby to być pracownik Gminy. Kary nakładałaby Gmina na wniosek PK, ale to winno być gdzieś uregulowane. Pani Sidorowicz zaznaczyła, że taka regulacja jest w ustawie. Zdaniem Prezesa winien to być jakiś regulamin, czy taryfikator. Pani Sidorowicz wskazała na konkretne regulacje w tym zakresie, na co pan Krawański uznał, że w takim razie należałoby to wdrożyć w życie.  Przewodniczący Rady powiedział, że potrzebna byłaby akcja informacyjna na temat konsekwencji w przypadku stwierdzenia zmieszania odpadów i wówczas „jeden drugiego mógłby pilnować”. Pan Bajerowski zgłosił, że do tej pory Mogilno odbierało folię z big-bagów , a od listopada pobiera 20 zł , jak folie są czyste, bo inaczej ten koszt to 50 zł.  Radny zwrócił uwagę na to, że w związku z tymi opłatami może też powstać problem z tego rodzaju folią, bo jest jej masa. Nawiązując do kwestii nakładania kar na KSM- pan Gremlewski za dobry pomysł uznał spotkanie przy okazji sprawozdania z PK i zaproszenie kogoś z KSM , co byłoby dobrym początkiem , od tego należałoby zacząć, „nie od razu wystawiać armaty”. Prezes przyznał, iż należałoby to stopniować, by przygotować ludzi na to i zasugerował , aby poświęcić wiosnę i lato na to, a od jesieni – przystąpić do działania. Radna Wodniak-Kuraszkiewicz nawiązała natomiast do sugestii pana Orenta na temat stawiania dużych kontenerów do segregacji i przekazała, że w Sołectwie Godzięba „to przerabiano” i tej segregacji i tak nie było. Wiceprzewodniczący Rady wskazał na cmentarz w Płonkowie , gdzie od dawna wprowadzona jest segregacja , ale obiekt jest monitorowany. Zdaniem pana Bajerowskiego edukować w tym zakresie należy przez księży, szkoły, nauczycieli.  Pan Chrzanowski wyraził opinię, że nakładanie kar na KSM mija się z celem, bo to odbije się na mieszkańcach wspólnoty w ramach „odpowiedzialności zbiorczej”. Dlatego bardziej wskazany byłby monitoring i jakieś kary, mandaty indywidualne. Pan Krzysztofiak uznał, że raczej trudno „będzie złapać kogoś za rękę” i będzie tu działać odpowiedzialność zbiorowa, mieszkańcy nawzajem będą pilnować się , by ta segregacja była właściwa.  Radny Bożko oświadczył, iż bardzo spodobało mu się słowo „obligatoryjnie” i zasugerował wprowadzenie obligatoryjnej edukacji w szkołach. Pan Krawański odniósł się do propozycji monitoringu stwierdzając, iż to nie byłoby takie proste rozwiązanie chociażby ze względu na wymogi techniczne, czy kwestie związane z RODO, co w ostatecznie może nie dać oczekiwanego efektu. Pan Otremba stwierdził, że może gdyby mieszkańcy chcieli mieć odebrane śmieci, to musieliby wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych i filmowanie.  Prezes powiedział, iż raczej ustawowego obowiązku odbioru odpadów od takiej zgody uzależniać nie można. Zdaniem radnego Stefańskiego „RODO sprawdza się do momentu kwestii związanych z bezpieczeństwem”, jak pojawia się ta kwestia, to sprawdza się, czy ten monitoring był, czy nie i w tym przypadku należałoby go również zastosować. Pan Rychłowski wyraził opinię, że tu nie dobrych rozwiązań, śmieci należałoby brać „jak leci i mieć jedną , wielką sortownię”, bo inaczej – każdy z tych pomysłów- to cząstkowe rozwiązanie.
Kolejno, omówiony został projekt uchwały dotyczący ustanowienia roku 2019 – rokiem Gerharda Pająkowskiego. Projekt uchwały przedstawił Z-ca Burmistrza, zaznaczając, iż w uzasadnieniu podano zły przekrój czasowy (1939-1943, a powinno być 1939-1941). Radny Gremplewski zapewnił, że zgadza się z w całej rozciągłości z tą inicjatywą zwracając jednocześnie uwagę, że w przypadku organizacji obchodów uroczystości przy obelisku, to dobrze byłoby o niego zadbać. Pan Tomczyk zapowiedział podjęcie takich działań. Przewodniczący Rady zapytał o planowane imprezy oraz o to, co przyświeca Burmistrzowi w ich organizowaniu, czy to będą np. jakieś biegi, czy to pozostawiono kapitule. Z-ca Burmistrza wyjaśnił, że będzie komitet organizacyjny i w zarządzeniu  Burmistrza zostanie to przedstawione.
Kolejno, przystąpiono do omówienie projektu uchwały w sprawie zamiaru likwidacji lokalizacji Szkoły Podstawowej Nr 1 im. Wojska Polskiego w Gniewkowie przy ul.Dworcowej 11. Projekt uchwały przedstawił Z-ca Burmistrza. Następnie Przewodniczący Rady otworzył dyskusję. Radny Pułaczewski zapytał „to znaczy- do czego zmierzamy?”. Pan Tomczyk oświadczył, iż zmierzamy do likwidacji lokalizacji i utworzenia drugiej szkoły podstawowej. Radny Pułaczewski zapytał o zasady, na jakich będzie się to odbywać. Burmistrz powiedział, że od września 2019 roku powstanie – do tego zmierzamy, by powstała – SP Nr 2 z I klasami. Gdy będzie już powołany dyrektor do zarządzania tą placówką- będzie miał spotkanie z rodzicami i będzie zachęcał do tego, gdy już doprecyzujemy oddziały klas starszych, by te dzieci mogły chodzić do szkoły nr 2. Jeśli takiej woli rodziców nie będzie, to szkoła będzie się tworzyła co roku, czyli w roku 2020 powstanie II klasa, w 2021 – III klasa itd.  Zdaniem pana Straszyńskiego- to najbardziej naturalny proces powstania drugiej szkoły w Gniewkowie. Z-ca Burmistrza dopowiedział, że rekrutacja do klas starszych nie byłaby w tym roku szkolnym, tylko rok później- 2021/2022. Pan Pułaczewski stwierdził, że skoro cel jest taki, by dzieci miały bliżej do szkoły, to przecież można utworzyć klasy I, bez tworzenia nowej szkoły.  W budynku B można utworzyć I klasy, bez tworzenia nowego „organizmu”.  Pan Tomczyk przyznał, że na tym etapie tak to będzie wyglądało-będą I klasy.  Radny Pułaczewski podkreślił, iż to równie dobrze można zrobić bez powoływania „nowego organizmu”.  Pan Orent zapytał, czy tak można. Pan Straszyński powiedział, iż powołuje się „nowy organizm”, by nowy dyrektor szkoły mógł zaprosić rodziców, aby na ich wolę przenieść dzieci ze szkoły nr 1 do szkoły nr 2.  Z-ca Burmistrza oświadczył, iż „wola jest taka, by istniały dwie szkoły tak, jak było kiedyś”.  Pan Gołaś zapytał, czy obwody szkolne będą wówczas nowe.  Pan Straszyński wyjaśnił, że obwody będą nowe, ale rodzice będą decydowali o tym, gdzie dziecko będzie chodziło. Jeżeli dziecko zaczęło edukację w SP Nr 1 dzisiaj, to tę edukację w  SP Nr 1 musi skończyć, natomiast rodzice mogą przenieść dziecko w tym czasie do innej szkole. Powołując nową szkołę od września-  tworzy się tylko I klasy, bo nie ma innej możliwości. W ciągu roku 2019/2020 będzie tylko I klasa, natomiast do końca trwania tego roku szkolnego- dyrektor może podjąć działania, by przekonać rodziców do utworzenia nowych oddziałów w nowej szkole nr 2. Jeżeli takich oddziałów nie będzie- będzie naturalnie nabór do klasy I – „i tak wtedy co roku”.  Pan Pułaczewski zapytał o to, czy mamy dane ilu nauczycieli w perspektywie czasu straci pracę w wyniku podziału dzieci na dwie szkoły. Radny zwrócił uwagę na fakt, iż w tym roku szkołę opuszczają dwa roczniki, a przybędzie jeden. Zapytał o kwestię zatrudnienia nauczycieli w sytuacji, kiedy wcale nie musi być tak, że dyrektor jednej szkoły zatrudni nauczycieli z drugiej szkoły.  Może być tak np., że historyk, czy geograf nie zostanie zatrudniony w drugiej szkole , bo tam będzie inny i wówczas żaden z nich nie będzie miał etatu. Ten problem rozpatrywany był już wcześniej i według tamtejszych wyliczeń – to jest kwestia prawie 30 osób. Pani Wicleben przyznała, że na ówczesne wyliczenia tak było, ale teraz takich analiz nie robiła.   Radny zapytał, co zmieniło się od tamtego czasu i jeszcze raz o to- po co tworzyć dwa organizmy, kiedy można zrobić klasy równoległe w jednym organizmie i wówczas nauczyciele uczyliby w obu szkołach, cały czas zatrudniani przez jednego dyrektora. Burmistrz powiedział, że jeśli dyrektor jednej, jak i drugiej szkoły będzie chciał współpracować z nauczycielami uczącymi w jednej szkole- to nie będzie zwolnień i do tego będziemy zmierzać. Skoro w jednej szkole powstaną oddziały klasowe, a w drugiej będą zmniejszane – to nauczyciel z jednej szkoły przejdzie do drugiej szkoły. Czy dyrektorzy będą w ten sposób podejmować decyzje- tego dziś nie wiadomo. Pan Pułaczewski wskazał na jeszcze jedna rzecz, o której zapomniano, tj. o tym, że ilość dzieci się systematycznie zmniejsza np. są tylko 2 klasy III, jak to zostanie podzielone na dwie szkoły. Jeśli będziemy pytać rodziców- to już teraz można powiedzieć, iż klasy będą rozdzielane. Burmistrz przyznał, że jeśli taka będzie wola rodziców, to tak będzie się działo, ale dziś tego nie wiadomo. Dlatego naturalnym jest to, jak powstaną te dwie szkoły- to będzie tylko i wyłącznie  taka wola rodziców. To, że doprowadzi to do rozbicia tych klas, które są razem, jest  jakimś naturalnym zjawiskiem, ale stanie się to tylko raz, a w następnych latach te roczniki będą kontynuowane już jako nowe zespoły klasowe. Radny Bożko oświadczył, iż wydaje się mu , iż nasze Gniewkowo zasługuje na dwie szkoły podstawowe, czego nie brano w ogóle pod uwagę, a po drugie- nie postępujemy zgodnie z duchem reformy , która zakładała, by w każdej szkole były klasy od I-VIII, a zrobiono tak, że część jest w jednym budynku, a druga część – w innym. Pan Orent dodał, że nie ma wcale integracji młodzieży, młodszych ze starszymi.  Pan Pułaczewski stwierdził, że reforma zakładała też to, iż nikt nie straci pracy, a prawdopodobnie 30 pedagogów nie będzie miało godzin. Radny Pułaczewski przyznał, że Gniewkowo zasługuje na dwie szkoły- przy ilości 1300-1500 dzieci, a na dzień dzisiejszy jest to 800, a od września – 700.  Pan Burmistrz przekazał, że był u pana Kuratora , który powiedział, że na spotkaniu z jego poprzednikiem był za utworzeniem dwóch szkół, natomiast jego poprzednik podjął takie, a nie inne decyzje i „nie , że niezgodne z prawem, bo były zgodne z prawem, natomiast duch reformy mówił o tym, by były , funkcjonowały klasy I-VIII” i do tego chcemy doprowadzić. Pan Pułaczewski zasugerował, by przyjrzeć się temu, co dzieje się obecnie w Inowrocławiu, ”gdzie właśnie poszli z tzw. duchem reformy, a to co się dzieje obecnie w Janikowie, gdzie właśnie zrobiono dokładnie to, co my zrobiliśmy”.  Pan Pułaczewski poprosił, by przeanalizować sobie ilość zwolnionych etatów, bo Inowrocław ma teraz tragedię pod tym względem.  Jeśli robi się na zasadzie „najpierw zróbmy, a potem zapytajmy rodziców , to ja  bym proponował odwrotnie – najpierw zapytajmy rodziców w formie , czegokolwiek, bo my tak naprawdę na razie nie dysponujemy żadnymi danymi”.  Najpierw stworzymy rodzicom szkołę, a potem będziemy myśleli, jak się zachowają.  Pan Straszyński przypomniał, że kiedyś do Rady, może do Burmistrza  wpłynęła petycja ponad 700 rodziców, którzy chcieli drugą szkołę, a zostali tak, a nie inaczej potraktowani i ich głos nie miał wtedy żadnego znaczenia. Pan Chrzanowski powiedział, że przychyliłby się do prośby pana Pułaczewskiego, by jednak zapoznać się z opinią rodziców, by nie robić tak jak poprzednio. Radny Pułaczewski poprosił, by jednak przeanalizować „sąsiednie sytuacje”, bo w okolicznych samorządach różnie to zostało rozstrzygnięte i można zobaczyć, jak będzie wyglądać nasza przyszłość na podstawie tego, co dzieje się wokół nas- Inowrocław jest tego najlepszym przykładem.  Burmistrz podkreśli, że dziś odchodzą dzieci z Gimnazjum i ze SP Nr 1, co i tak spowoduje redukcje etatów, niezależnie od tego, co dziś zostanie zrobione.  Pan Pułaczewski  zaznaczył, że to zależy o jakiej redukcji etatów jest mowa – w przypadku jednej szkoły te „koszty osobowe” jest o wiele łatwiej pomniejszyć, a w przypadku dwóch szkół jest to bezwzględne zwolnienie, bo godzin nie będzie. Pan Straszyński powiedział, że na razie tworzone są warunki do powstania drugiej szkoły , a co się wydarzy w roku 2020 – to zależy od woli rodziców i wówczas będzie wiadomo, jak będzie wyglądać migracja z jednej szkoły do drugiej.  Zdaniem pana Burmistrza to też nie może być tak, że jak będą dwie szkoły to ich dyrektorzy będą sobie szukać nowych nauczycieli, bo to byłoby bez sensu. Pan Pułaczewski wyjaśnił, iż chodzi mu o nauczycieli, którzy maja podwójną specjalizację  i  zatrudnieni są tak, by inny nauczyciel też miał godziny. Jeszcze raz radny zasugerował, by najpierw się zapytać zainteresowanych osób, bo stworzone zostanie coś , a potem będziemy się martwic, co dalej z tym zrobić.  Pan Straszyński zauważył, że dziś na terenie Gminy Gniewkowo w ramach sieci szkół – inni dyrektorzy korzystają z nauczycieli z odległych terenów , bo nie mogą liczyć na tych z Gniewkowa i może być taka sytuacja, że ci z Gniewkowa będą uczyć na terenie Gminy. Pan Gremplewski stwierdził, że czynienie pewnych zabiegów i patrzenie, co się wydarzy- to robienie tego na odwrót, bo najpierw powinniśmy przemyśleć , zapytać, a potem zrobić.  Pan Bajerowski wskazał na to , że wychodzą dwa roczniki i   zapytał, czy w Szkole Branżowej jest tyle miejsc, by utworzyć więcej klas, bo wówczas część nauczycieli przeszłaby tam. Pan Straszyński zaznaczył, iż nie ma takiej wiedzy, czy ci uczniowie będą chcieli z tej szkoły skorzystać- „to się może,  nie musi wydarzyć”. Powstanie szansy drugiej szkoły podstawowej pokaże reakcja rodziców.  Radny Pułaczewski zwrócił uwagę na to, że „cały czas mówimy, że czegoś nie wiemy” , a najpierw należałoby podjąć „decyzje analityczne”, a nie dysponujemy danymi , jak to będzie wyglądało. Radny zasugerował, by najpierw to sprawdzić, bo jest czas na to, by to realizować.  Od września zmniejszy się bardzo ilość dzieci, a jeszcze dzielenie tego na dwa organizmy  nic dobrego nie wróży. Burmistrz stwierdził , że „zdanie pana radnego, to jest zdanie pana radnego, natomiast nie wszyscy muszą się z nim zgadzać”. Pan Straszyński się z nim  nie zgadza, ponieważ  w takim mieście, jak Gniewkowo- dwie szkoły, to cos naturalnego. Jeśli chodzi o kwestie analityczno-informacyjne – to „my powinnyśmy dawać szanse, natomiast jak rodzice do tego podejdą, to jest już ich sprawa , jeśli natomiast takiej szansy im nie damy, to im później będziemy wprowadzać takie reformy, to im gorzej dla rodziców”.   Pan Pułaczewski zapewnił, iż „nie kwestionuje, że jego zdanie jest jedynym, dlatego spieramy się w sposób kulturalny , rozmawiamy ze sobą”.  Ponownie podkreślił, że przy ponad 1000 uczniach- dwie szkoły to coś naturalnego, natomiast będzie tu mowa o 700 dzieciakach, bo więcej ich nie będzie, a rodziców należałoby najpierw zapytać, czy sobie takiej możliwości życzą. Na tym- zdaniem radnego polega dyskusja i po prostu wyraża swoje zdanie. Pan Orent zapytał, ”czy jak była tworzona jedna szkoła A i B, czy też brano pod uwagę wszystkie głosy, które były, czy tylko radni to przegłosowali, czy też były brane pod uwagę głosy mieszkańców Gniewkowa i okolic”.  Pan Pułaczewski odpowiedział, że z jednej strony takim podstawowym kryterium była ilość osób , która mogła stracić pracę, choć nie mówiono tego głośno, aby nie mówiono, że nauczyciele walczą tylko o swoje stołki.  Pan Orent wtrącił, że tak było, na co pan Pułaczewski poprosił, by radny nie dziwił się ludziom, którzy chcą pracować.  Pan Pułaczewski uznał, że szkoła taka, jak obecnie- nie jest złym tworem , klasy I-V nie są czymś aspołecznym, dzieci się czują bezpieczne. Radny Orent zapytał, czy pan Pułaczewski czuł się źle, jak chodził do szkoły. Pan Pułaczewski odpowiedział, że wówczas nie było w szkole podstawowej marihuany, ani papierosów.  Z-ca Burmistrza zapytał, „czy Gniewkowo jest patologią”.  Radny zaprzeczył, że tak nie jest, ale takie rzeczy się niestety zdarzają. Radny Orent stwierdził, że kiedyś też się zdarzały- wino, wódka i papierosy.   Pan Pułaczewski powiedział, że chyba pan Orent dawno nie był w szkole, na co radny powiedział, iż nie był, bo nie uczy. Pan Pułaczewski oświadczył , iż on uczy w takiej szkole, dlatego o tym mówi.  Radny Bożko powiedział, że szkoła tworzona jest dla rodziców, którzy mają daleko do tamtej szkoły  i nie ma się co zastanawiać. Pan Pułaczewski kolejny raz zaznaczył, że przecież można utworzyć tam klasy I, bez tworzenia „nowego organizmu” zwłaszcza, że  przez pierwszy rok, będzie to chyba „najmniejsza szkoła świata- dyrektor + jedna klasa”, przy której „Murzynno- to będzie moloch”. Rodzicom można stworzyć szansę bez tworzenia „nowego organizmu”, gdzie będzie musiał być osobny dyrektor, sekretariat, księgowa.  Radny Orent wskazał na to, że rozwiązanie , jakie proponuje pan Pułaczewski spowoduje, że klasa I  będzie miała kontakt z klasami starszymi. Radny Pułaczewski powiedział, że jego pierwsza propozycja jest, by nic nie zmieniać, a jeśli koniecznie chce się stworzyć klasy I, by rodzice mieli bliżej do szkoły –to bez tworzenia „nowego organizmu”.  Pan Burmistrz oświadczył że jest to tworzone po to, by w latach następnych powstawały kolejne klasy, aż do VIII. To nie ma być rewolucja, tylko proces , „który będzie się albo szybciej , albo krócej tworzył, ale jak on będzie się tworzył, to będziemy widzieć na reakcjach rodziców, bo nikogo nie zmusimy, by do tych klas przyszedł, ani sami tych klas nie podzielimy”. Jeśli tej drugiej szkoły się nie utworzy- takiego wyboru rodzice nie będą mieli.  Pan Pułaczewski wskazał na to, czy rodzicom zależy na utworzeniu drugiej szkoły, czy na tym, by rodzice mieli bliżej do szkoły, bo są to dwie zasadnicze różnice.  Zdaniem radnego, rodzicom jest to obojętne, bo chodzi im tylko o bliskość szkoły. Tworzenie drugiego organizmu wiąże się z kosztami, a dzieci z roku na rok będzie mniej i dlatego radnemu brakuje danych , bo mówi się tylko intencyjnie i jest wiele niewiadomych.  Pan Burmistrz się z tym nie zgodził, ponieważ ilościowo – powstaną dwie klasy I w nowej szkole, a nie wiadomo, jaka będzie wola rodziców w roku 2020/2021. Jeśli nawet rodzice nie wyrażą woli na przejście , to powstaną stopniowo kolejne klasy, „więc takich sytuacji i wyliczeń do końca  nie będziemy wiedzieć, póki ta szkoła nie powstanie”.  Przewodniczący Rady nawiązał do podawanej przez pana Pułaczewskiego ilości 700 dzieci i zapytał o perspektywę czasu, w jakim to nastąpi.  Pan Pułaczewski odpowiedział, że w niedługim czasie wszystkie dzieci zmieszczą się w jednym budynku szkolnym.  Wskazując , że omawiana uchwała jest uchwałą intencyjną – pan Krzyszofiak zapytał o proces legislacyjny z tym związany, kto będzie się w tej sprawie wypowiada , Kurator, związki  zawodowe i ile to będzie trwało.  Pani Magdowska oświadczyła, iż Kurator wypowiedział się pozytywnie odnośnie projektu takiej zmiany i użył sformułowania , iż „bardzo cieszy go powrót do normalności”, że Gniewkowo zasługuje na dwie szkoły, że to tak powinno być. Ideą reformy jest to, by istniały szkoły ośmioklasowe i nie można zakładać, że w naszym Gniewkowie jest szczególnie patologiczne środowisko, że wymaga podziału na dzieci młodsze i starsze, bo przecież wszystkie szkoły wiejskie są ośmioklasowe. Dlatego  trudno zrozumieć założenie, że szczególne zagrożenie jest na terenie Gniewkowa.  Rada może podjąć, bądź nie – uchwałę intencyjną , a następnym etapem jest powiadomienie rodziców – obecnie SP Nr 1 o zamiarze.  Kurator jest pozytywnie nastawiony do tej zmiany, dlatego zakłada się, że jego opinia będzie pozytywna. Wówczas na sesji lutowej przedłożona byłaby uchwała o powstaniu nowej szkoły, też o zmianie sieci szkół. Rekrutacja w tym roku odbywałaby się tylko i wyłącznie do klasy I spośród nowego obwodu.  Na tym pierwszy etap tworzenia szkoły by się zakończył, a następnie przystąpiono by do wyłonienia jej dyrektora. Zdaniem pani Magdowskiej nie można też zakładać, iż będzie to dyrektor najmniejszej szkoły, ponieważ wystarczy to tak przeorganizować, by miał kwalifikacje nauczyciela  nauczania początkowego i zniżkę godzin można określić na minimalną i wówczas ten dyrektor może być  nauczycielem-wychowawcą tej klasy I.  W następnym roku rekrutacja obejmowałby zgodnie z obwodem do kolejnej klasy I oraz dyrektor mógłby ogłosić nabór otwarty do klas wyższych.  Sugestia Kuratora jest taka, by przy ich tworzeniu określić minimalny pułap, np. klasa utworzona zostanie wówczas, gdy będzie 20 chętnych osób.  Pani Kierownik zapewniła, iż jest jak najbardziej za konsultacjami, o których tu mowa, tylko bardzo trudno jest określić ich sposób. Podjęcie tego typu działań opóźniłoby ponadto o cały rok wprowadzenie procesu tych zmian. Pani Magdowska wskazała też na duży obszar do zagospodarowania- Gniewkowo winno otworzyć się na dzieci niepełnosprawne. Rodzice proszą o pomoc, bo ich dzieci muszą dojeżdżać do Inowrocławia, bo nie ma tu edukacji na takim poziomie, jakby tego oczekiwali. Z pisma rodziców wynika, że nie ma tu warunków i wsparcia, by takie nauczanie indywidualne odbywało się tu na miejscu i może warto iść w tym kierunku, by takie warunki w nowopowstałej  szkole stworzyć.   Pani Wicleben przyznała, że jest bardzo dużo dzieci z orzeczeniem nauczania indywidualnego i najwidoczniej taki jest wybór rodziców, że wybierają inne szkoły.  Przewodniczący Rady zapytał, czy chodzi o klasy integracyjne, czy dodatkowy „oddział, podmiot”. Pan Pułaczewski przekazał, że tego typu dzieci w większości mają zajęcia w domach, to zależy od stopnia upośledzenia.  Radny zaznaczył, iż nikt tu nie mówił, że klasy starsze – to jest jakaś patologia, ale należy pamiętać, iż tylko Gniewkowo miało Gimnazjum, nie miało do Wierzchosławice. Wszystkie dzieci po klasie VI trafiały do Gniewkowa skąd brały się pewne problemy i „to jest pewna naleciałość historyczna”. Pan Pułaczewski zwrócił też uwagę na to, że może się okazać, iż mimo „ducha reformy”  jakieś klasy w danym roczniku nie uda się utworzyć.  Pan Gołaś zapytał, czy wśród 30 nauczycieli, którzy mogą stracić  pracę , a o których mówił pan Pułaczewski są osoby z uprawnieniami emerytalnymi.  Radny Pułaczewski odpowiedział, iż „mamy raczej bardzo młodą kadrę, na to bym  nie liczył”.   Pan Gołaś powiedział o ustawie regulującą kwestie przechodzenia na emeryturę po ok. 30 latach pracy  w szkołach, gdzie są klasy gimnazjalne, na co pan Pułaczewski zaznaczył, że od tego roku już ich nie będzie.  Wyjaśniono, że chodzi o świadczenie kompensacyjne przy określonym wieku.  Pan Pułaczewski przypomniał jeszcze o tym, jakie były możliwe warianty do przyjęcia w momencie wdrażania reformy. Wyraził przy tym opinię, że likwidacja gimnazjów była błędem, należało je tylko wzmocnić, skoro funkcjonowały 25 lat, inaczej to urządzić. Nie było specjalnie czasu na podjęcie decyzji, a pani Minister nie za bardzo miała ochotę się z kimkolwiek spotykać. Nie  było za wiele danych i podjęta wcześniej decyzja była bardzo trudna i można z nią dyskutować, ale m.in. dzięki niej nauczyciele Gimnazjum  nie stracili pracy. Przy dwóch szkoła straciliby pracę i jedni i drudzy.  Radny Orent zapytał o to ilu nauczycieli straci teraz pracę,  bo przecież mogliby przejść do pracy  do tej nowej szkoły.  Pani Wicleben zaznaczyła, że nie mogliby przejść, ponieważ tu będą potrzebni nauczyciele klas wczesnoszkolnych. Pan Pułaczewski dodał, że chodzi o nauczyciela klasy I – to będzie praca tylko dla jednej osoby, która może być też dyrektorem szkoły.  Pan Straszyński powiedział, że „tak naprawdę nie mamy żadnego wypływu na tych nauczycieli, którzy kończą Gimnazjum” , tych spraw nie można łączyć.  Pan Pułaczewski stwierdził, że nie można , bo nie ma żadnych danych, mówi się tylko intencjonalnie i emocjonalnie. Radny chciałby , aby dyskutować o danych ,a skoro nie wiadomo, jaki będzie nabór w roku 2020, to nie można mówić o zatrudnieniu nauczycieli, nie wiadomo ile klas powstanie, a pozostanie przy jednym budynku rozwiązuje te sprawy.  Pan Straszyński powiedział , że „rozwiązuje problem jakby tego momentu, natomiast nie rozwiązuje problemu mieszkańców, którzy chcieliby, aby ich dzieci chodziły do szkoły nr 2”. Pan Pułaczewski ponownie zapytał, czy rodzice chcą tego, by dzieci chodziły do szkoły nr 2, czy by miały bliżej domu.  Jeśli stworzy się warunki, by dzieci miały bliżej do domu – to rodziców nie będzie obchodziło, czy to będzie szkoła nr 2 , czy szkoła nr 1.  Pan Rychłowski zapytał o liczebność klas.  Radny Pułaczewski odpowiedział, iż to zależy od klasy, bo są klasy dwudziestoosobowe i szesnastoosobowe, a jak to podzieli się na połowie, to może być po osiem osób w klasie. Burmistrz uznał, że tak dzielić też nie można, bo jak np. z jednej do drugiej szkoły przejdzie 16 osób- to w każdej będzie po jednym oddziale, „bo matematycznie to jest hipotetyczne założenie”. Radny Pułaczewski wskazał, że w roczniku klas IV  jest obecnie klas najwięcej (chyba 7), a w pozostałych rocznikach – najczęściej 3.  Pan Bożko zwrócił uwagę na to, że pan Pułaczewski cały czas mówi o czymś innym, bo tu jest mowa o dwóch szkołach, bo to jest podstawa tego wszystkiego. Gniewkowo zasługuje na dwie szkoły, zawsze tak było i to była taka zdrowa rywalizacja.  Jeśli są dwie szkoły ta rywalizacja jest zdrowa,  są różne pomysły – „naprawdę jest tak, jak powinno”.  Przewodniczący Rady zapytał, czy w sytuacji podziału trzech klas z danego rocznika na dwie szkoły  nie trzeba będzie tworzyć czterech klas, a wówczas będzie więcej godzin dla nauczycieli. Wtedy klasa jest mniejsza , nauczyciel może poświęcić jej więcej czasu i pod tym kątem należałoby na to spojrzeć.  Pan Pułaczewski zaznaczył, że ponieważ pieniądz idzie za uczniem, to jaki jest koszt utrzymania nauczyciela gdy ma 10 i gdy ma 20 uczniów.  Jeśli dzieli się szkoły, to należy mieć uwagę, że czyni się je droższymi.  Z-ca Burmistrza powiedział, że z tego co zauważył, to w SP Nr 1 w jednym roczniku są trzy klasy po 16 osób. Pani Wicleben wyjaśniła, iż są to klasy IV , gdzie rodzice  mieli możliwość cofnięcia dzieci do klasy I w związku z reformą oświaty i z klasy dwudziestoosobowej zrobiły się klasy szesnastoosobowe i na prośbę Dyrektora nie zostały połączone.  Wracając do tematu ekonomicznego- Przewodniczący Rady zaznaczył, iż tak naprawdę koszty stałe są cały czas takie same, jeden i drugi budynek trzeba utrzymać. Pan Pułaczewski wskazał natomiast na wydatek związany z dostosowaniem  szkół do nauki w klasach I-VIII. Można założyć , iż jest to wydatek jednorazowy, ale to też można zrobić w famach „jednego organizmu”.  Za parę lat nie będzie dzieci na dwie szkoły.  Burmistrz oświadczył, iż od dwóch lat jest przyrost naturalny, dlatego dziwią te dane na temat dzieci.  Nie tworzy się nic sztucznego, tylko zamierza się utworzyć drugą szkołę, czego celem jest to, by było tak, jak kiedyś. Czy stanie się tak po roku , czy po kilku latach – to odbywało będzie się w sposób naturalny, ale nie wiadomo, co rodzice zdecydują. Wiadomo jednak, że utworzenie drugiej szkoły będzie możliwe, ponieważ powstaną dwie klasy I, natomiast „co będzie dalej, to kwestia przyszłości”.  Odnosząc się do wypowiedzi na temat przyrostu naturalnego- pan Pułaczewski powiedział, iż chciałby zobaczyć te dane. Z-ca Burmistrza podał, że obecnie we wszystkich klasach szkoły podstawowej jest 670 dzieci, natomiast dane z ewidencji ludności za lata 2011-2018  różnią się tylko o 20 osób „na minus”.  Pan Otremba wskazując na mniejsze szkoły wiejskie – wymienił zalety nauczania w takich placówkach. Radny Pułaczewski stwierdził, że „tą drogą stwórzmy jeszcze w Suchatówce, Wielowsi i Zajezierzu”. Zwracając się do radnego Pułaczewskiego- pani Myśliwy zapytała o to, „dlaczego jest walka o nauczycieli, są nauczyciele starsi, oni już powinni iść na emeryturę, nie macie już cierpliwości do dzieci , im starszy nauczyciel”. Radna dodała, że „dziś pracuje, jutro może nie pracować, trudno, musi się z tym godzić”.  Pani Wicleben zaznaczyła, że takich nauczycieli jest bardzo mało.  Pan Pułaczewski ponownie zaznaczył, iż kadra jest na tyle młoda, że nie ma co liczyć na emeryturę, a emerytury pomostowe są śmiesznie małe.  Ponadto, odejście na emeryturę jest przywilejem i nikogo do tego nie można zmusić.   Zwracając się do radnego Otremby – pan Pułaczewski powiedział o doświadczeniu nauczania w szkole w Murzynnie, gdzie klasy były łączone, czy zdaniem radnego poziom nauczania jest w tym przypadku też wysoki. Pan Otremba wskazał na średnią szkoły, jaką osiągnęła na koniec roku, chyba 4,5. Pan Pułaczewski odpowiedział, że jeśli ma się dwóch uczniów i dwóch zdolnych, to można mieć 5,0.  Przewodniczący Rady zwrócił uwagę, że dyskusja  zboczyła z tematu. Radny Stefański zasugerował, by pan Krzysztofiak zakończył tę dyskusję,  bo „kto bogatemu zabroni”.
Przewodniczący Rady zapowiedział, że dyskusja na razie zostaje zakończona i wskazał jeszcze na potrzebę omówienia planu pracy Komisji Oświaty, Sporu Zdrowia, Kultury i Opieki Społecznej na rok 2019.  W punkcie 8 została przyjęta zmiana sugerowana na sesji przez radnego Pułaczewskiego.
                                            Przewodniczący Rady przekazał, iż jest jeszcze  obszerne pismo od pani Gliwińskiej, które wczoraj widział już też na facebooku. Radny Pułaczewski stwierdził, że bez udziału autorów tego projektu- wszelka dyskusja na ten temat jest jałowa, bo on nie ma aż takiej wiedzy, by w niej brać udział. Przewodniczący Rady przekazał, że to pismo jest tak obszerne, iż nie chciałby czytać tego na sesji, bo zajmie to dużo czasu, a ludzie pogubią się  przy tej ilości tekstu. Dlatego chciałby to przedstawić, by było wiadomo o co chodzi. Zaznaczył, iż w dniu dzisiejszym pismo wysłane zostało radnym na skrzynki mailowe. Przewodniczący Rady zapytał, czy radni wolą, by to było teraz odczytane, czy też na sesji.  Radni stwierdzili, że skoro zostało to wysłane, to każdy to pismo ma. Radny Krzysztofiak zapytał o stanowisko w kwestii odczytania tego pisma na sesji, bo jest tego dużo, a nie chciałby tego streszczać, ale też nie chciałby  być posądzonym o to, że zignorował to pismo, a temat jest teraz „medialny”.  Przewodniczący Rady  powiedział, iż uważa, że trzeba na ten temat porozmawiać. Radny Stefański zasugerował, że może zapytać osoby, które o to wnioskowały, co miałoby być odcztane, bo pismo ma prawie100 stron. Przewodniczący Rady ponownie zapytał o opinię radnych. Zwrócił uwagę na to, że w projekcie zawarty jest preliminarz i do końca nie wie, jaki merytorycznie jest projekt, co autorzy mieli na myśli. Z tego co przeczytał- mają to być wspólne warsztaty z zespołem Gniewkowianie. Odniósł też wrażenie, że niepotrzebnie wokół tego narasta jakiś konflikt, czy problemy z komunikacją. Radny Krzysztofiak wskazał na pana Pułaczewskiego że również to pismo podpisał, na co pan Pułaczewski potwierdził tłumacząc, że śpiewa w tej grupie. Przewodniczący Rady zapytał, czy jest wola, by ten projekt nadal prowadzić i kto jest teraz przedstawicielem tej grupy. Pan Pułaczewski przekazał, że autorami projektu jest pani Gliwińska i pani Zimna i  dlatego nie jest w stanie powiedzieć, czy on może być realizowany, bo nie zna jego realiów on tylko śpiewa w tym chórze. Burmistrz nawiązał do przedstawionej wcześniej przez panią Skarbnik propozycji zmiany  budżetu, zgodnie z którą ten projekt znalazł się w tym projekcie i jeśli radni to przyjmą – to po tej zmianie będzie on realizowany, a jeśli nie, to to pieniądze zostaną zwrócone do Agencji Narodowej. Burmistrz wyraził opinię, że lepiej byłoby ten projekt zrealizować – jako Gmina, bo Gmina jest za ten projekt odpowiedzialna. Został podpisany przez poprzednika i jest to projekt grupy nieformalnej osób dorosłych, które mają zrealizować go z partnerami  z Turcji, Hiszpanii i Grecji i  na to wpłynęła kwota ponad 280 tys. zł. Za te środki odpowiedzialna jest Gmina Gniewkowo – jej organ, czyli Burmistrz i projekt trwa 2 lata. Ta kwota to zaliczka w wysokości 80%, a po dwóch latach to będzie rozliczane i to rozliczenie wysłane ma być do AN. Jeśli zostanie to poprawnie rozliczone i założenia będą celowe, to Gmina otrzyma jeszcze 20% budżetu na ten projekt, a jeśli nie, to Gmina będzie obowiązana do zwrotu tych pieniędzy. Gmina jest dysponentem środków, jakie będą przekazywane partnerom zagranicznym (Hiszpanii, Grecji i Turcji) i z tymi partnerami będą podpisywane umowy partnerskie zobowiązujące ich do określonych czynności. Koordynatorem projektu jest Burmistrz, ale nie oznacza to, iż on go będzie prowadził, ponieważ z samej inicjatywy tego projektu-nie tylko on jest w to zaangażowany, ale też pracownicy przez niego zatrudnieni. Grupa osób z chóru, jaka ma uczestniczyć w tym z partnerami jest częścią tego projektu- tzw. słuchaczami. Pewne rzeczy i scenariusz trzeba z tymi partnerami doprecyzować i oni musza tu przyjechać, by ustalić harmonogram działań i dopiero wówczas, gdy będą już te ustalenia, będzie  można ten projekt rozpocząć. W sensie praktycznym ten projekt jest realizowany od października, bo tak stanowi umowa. Co do kwestii przyjazdu partnerów i ustalenia szczegółów- można to zrobić dopiero po wprowadzeniu środków do budżetu, by te środki móc tym partnerom wypłacać.  Wypłaty w ramach tego projektu odbywać mają się w sposób ryczałtowy i  ważne jest by kontrola finansowa z naszej strony była rzetelna i prawidłowa „i tutaj jakby kierunek do pani Skarbnik”.  Jeżeli tych środków w budżecie nie będzie, to projekt nie będzie realizowany, ale zdaniem Burmistrza radni powinni zagłosować  za wprowadzeniem tych zmian w budżecie, ponieważ umowa została podpisana już w roku 2018. Pan Orent zapytał, czy jeśli tych pieniędzy w budżecie nie będzie, czy też Gmina będzie musiała te środki oddać. Burmistrz wyjaśnił, że to nie są środki Gminy, tylko Agencji Narodowej i wpłynęły już 02.11.2018r. , a ryzyko jest takie, że w przypadku nie zrealizowania celów projektu- środki trzeba będzie zwrócić. Pan Orent zapytał, czy to oznacza, że jak raz te środki oddamy, to raczej nie mamy już tam czego szukać przy następnych projektach, co pan Straszyński potwierdził. Radny Stefański zapytał, czy w projekcie są jakieś zmiany kwotowe, bo pan Burmistrz mówił o zmianach harmonogramu, czy będą też zmiany jeśli chodzi o uczestników, osoby, bo jakaś grupa się napracowała i czy nadal, będzie beneficjentem tego.  Burmistrz odpowiedział, że jeśli ta grupa osób będzie chciała być nadal w projekcie, to jak najbardziej, tylko w przypadku wyjazdów zagranicznych np. do Turcji, Grecji, czy Hiszpanii – może jechać określona grupa z tego chóru, ponieważ projekt zakłada, że muszą być wysłane do tych krajów 3 osoby z Urzędu i 3 osoby z tego chóru. Radny Stefański zapytał, czy można przyjąć, iż tak było i tak jest i tu nic się nie zmienia, na co Przewodniczący Rady zauważył, że zmienił się czas.  Burmistrz powiedział, że jest zmiana wynikająca z aneksu z AN, jaki jest do podpisania i to będzie tak wyglądało, że z Urzędu muszą wyjeżdżać pracownicy odpowiedzialni za realizację projektu.  Pan Stefański zapytał, czy do tej pory tak nie było, co pani Magdowska potwierdziła, iż tak było. Dodała, że projekt zakłada 2 rodzaje mobilności: dla kadry edukacyjnej zajmującej się szkoleniem i dla uczestników. Instytucja wnioskująca, w tym przypadku Gmina jest pojmowana jako instytucja kształcąca dorosłych i w związku z tym mobilność  w ramach kształcenia kadry polega na tym, że można wysłać tylko takie osoby, które są związane stosunkiem pracy z wnioskodawcy. Pani Kierownik zaznaczyła, że nie wie, kto wchodzi w skład tej grupy nieformalne, ale teoretycznie z jej wiedzy wynika, że jest to tylko pani Gliwińska, ponieważ ma stosunek pracy, jako Dyrektor Szkoły i nie ma go raczej żaden inny członek z tej grupy. Reszta osób wchodzi w skład drugiego rodzaju mobilności- uczestników. To różni się przede wszystkim kwotą otrzymywaną na utrzymanie w ramach realizacji tej mobilności. Problem powstaje w związku z tą kadrą kształcącą, bo nie wiadomo, kto to ma być, bo pracownicy Gminy raczej nie są tym zainteresowani, bo mają inny zakres czynności. Radny Stefański poprosił o wyjaśnienie „z polskiego na nasze” podając przykładowa grupę – zapytał, czy będzie się to wiązać z tym, że osoby, które miały wyjechać, nie będą  mogły tego zrobić, że będą w tym zakresie ograniczenia, czy nie będzie jakiegoś karania tych ludzi, że np. miało pojechać 5, a pojedzie 4, czy 1. Jeśli takich zmian nie będzie, to radny „się uspokaja”. Burmistrz zaznaczył, iż pojedzie zawsze 3. Radna Wodniak-Kuraszkiewicz zapytała natomiast o to, czy ta grupa jest już formalna, czy jest stowarzyszeniem. Pani Magdowska odpowiedziała, że tego nie wiadomo. Przewodniczący Rady zaznaczył, że w piśmie nie ma o tym mowy i jest podpisane przez panią Gliwińską. Pan Pułaczewski powiedział że na tę chwilę to jest już stowarzyszenie. Burmistrz przyznał, że teraz już tak, ale w momencie składania projektu była to grupa kilku osób, która przekonała poprzednika, by ten projekt podpisał. Projekt został oceniony w Agencji Narodowej i otrzymał dofinansowanie. Koordynatorem projektu nie jest jednak grupa tych osób, tylko Gmina Gniewkowo i w osobie Burmistrza odpowiada finansowo za ten projekt. Radny Otremba zapytał o to, „jak to procentowo wygląda, czy my nie stracimy tych pieniędzy, czy te papiery będą dopięte na ostatni guzik, czy nie będziemy musieli ich zwracać”. Burmistrz powiedział, że tego dziś nie wiadomo. Będą podpisywane umowy partnerskie z tymi 3 krajami i ryczałtowo przekazywane będą środki na te mobilności, jeśli będą tu przyjeżdżać, albo ktoś od nas będzie jechał do nich i pozostaje kwestia tego, czy otrzymywane na bieżąco dokumenty co miesiąc w ramach sprawozdawczości na specjalnym portalu, na którym trzeba się logować i wpisywać  pewne rzeczy, będzie na tyle dobra, że później oceniona zostanie pozytywnie-„to zobaczymy, to jest kwestia przyszłości”. „ERASMUS+”- to program, który Gmina po raz  pierwszy będzie realizowała i w Polsce bardzo mało samorządów go realizuje. Pan Pułaczewski zaznaczył, że przez lata takich projektów realizowano bardzo wiele, ale dla dorosłych – pierwszy raz. Pani Skarbnik podkreśliła, że nie były to projekty z wieloma beneficjentami zagranicznymi.  To były projekty realizowane przez nas, na które my otrzymywaliśmy pieniądze i to się działo u nas. Teraz Gmina otrzymała wszystkie środki i będzie nimi dysponować , wydając poszczególnym beneficjentom na realizację projektu. Burmistrz powiedział, że jego zdaniem należałoby to zrealizować i zobaczyć, jaki będzie efekt, ale nie będzie to zadanie łatwe, by to koordynować, ponieważ ci partnerzy nie są znani. To nie są  nasze pieniądze i w tym momencie Gmina bierze na siebie dużą odpowiedzialność, by ten projekt zrealizować, a potem go rozliczyć. Pani Magdowska dodała, że Gmina przejęła odpowiedzialność finansową, organizacyjną za  realizację działań tej „grupy ludzi nieformalnej”. Przewodniczący Rady zapytał o możliwości egzekwowania, gdyby poszło coś nie tak, na co otrzymał odpowiedź, że „żadnej”. Pan Straszyński przekazał, że szczegółowe  umowy mówią o tym, że Gmina wchodzi z pełną odpowiedzialnością  w taki projekt, przede wszystkim finansową. Ważne są relacje i koordynacje związane z tymi wypłatami pieniędzy, by nie było problemów. Są pewne nadzwyczajne kwestie, jakie mogą  być brane pod uwagę, że jeżeli wykonamy wszystko zgodnie z prawem, a ktoś nas oszuka i to zostanie wykazane- to kar nie będzie, ale jeśli byłoby to z innych przyczyn- to te środki po 2 latach trzeba będzie oddać. Burmistrz zaznaczył, że oczywiście nie trzeba zakładać od razu tego czarnego scenariusza i stwierdzić, że wszystko będzie dobrze i nawiązane zostaną kontakty z 3 krajami,  z którymi za rok, czy za 2 podpisane zostaną następne projekty- „wszystko jest możliwe”.  Radny Orent zapytał, czy przy wymianie   osób z jednej i drugiej strony podpisywane będą jakieś umowy przedwstępne. Pan Burmistrz przekazał, że projekt zakłada spotkania studyjne w krajach uczestniczących. Najpierw musi być spotkanie robocze wszystkich zespołów, które są koordynatorami projektu , czyli w tym przypadku „ktoś taki jak tu osoby z Urzędu”, a po ustaleniu programu całego projektu przekazują swoim słuchaczom te ustalenia, według których następować będą wizyty w krajach, które są w partnerstwie. Wizyty odbywają się przez 6 dni , na tyle dni przyjeżdżają te kraje do Polski i Polska na tyle wyjeżdża do tych krajów i tam tworzy się jakby cały scenariusz, po czym spisane zostaje sprawozdanie itd. Później, gdy po roku następuje kontrola z Warszawy - ocenia słabe i mocne strony projektu i udzielane są dalsze wskazówki, co zrobić, jak dalej postępować. Burmistrz wyraził nadzieję na pomoc koordynatora z Warszawy, który obiecał tak to poprowadzić, by zwracać  szczególną uwagę na słabe strony opisane w projekcie przez ekspertów. Jeśli te słabe strony zostaną poprawione, to powinno być wszystko w porządku. Radna Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz  nawiązała do utworzenia stowarzyszenia i do jego reprezentacji.  Dodała, że należy się wielki ukłon w stronę osób, które ten projekt napisały, bo nie jest prostą sprawą pozyskać środki z takiego programu jak ERASMUS. To wielkie osiągnięcie, ale radną dziwi to, że zaczęła to robić grupa nieformalna, nie zawiązawszy najpierw tego stowarzyszenia, bo potem Burmistrz – jako ten koordynator został trochę „z ręką w nocniku”.  Tamten Burmistrz znał temat, który „z dobrodziejstwem inwentarza został przyjęty” i teraz jakoś ta współpraca z tym stowarzyszeniem musi być.  Radna zaznaczyła, że tak jej się wydaje i wskazała, że nawet w piśmie do Przewodniczącego „pani Gliwińska występuje jako Dorota Gliwińska, bo nie może w tym projekcie powołać się na stanowisko Dyrektora Szkoły, ponieważ  akurat w tym projekcie biorą udział osoby dorosłe, które sensu stricte są  zatrudnione na umowę o pracę w tej Szkole”.  Radna zapytała, czy w tym chórze są tylko pracownicy Szkoły, czy też dzieci, bo tak słyszała.  Pan Pułaczewski zaprzeczył, tłumacząc, że dzieci tylko czasami występują. Przewodniczący Rady zauważył, że bez tego chóru, bez jego wkładu merytorycznego – ten projekt nie ma racji bytu, bo sama koordynacja techniczna projektu to co innego. Pani Wodniak–Kuraszkiewicz wskazała na braki w zakresie koordynacji projektu w kraju, pomiędzy Burmistrzem a Prezesem stowarzyszeniem i stwierdziła, że „tutaj się musicie państwo próbować dogadać i rzeczywiście nie robić sobie pod górkę, jeśli rzeczywiście chcemy ten program realizować”. Burmistrz powiedział, że jeśli radni wprowadzą te zmiany w budżecie, to ma nadzieję, że po ustaleniu pewnych spraw związanych z umowami partnerskimi zostaną one wysłane do tych partnerów. Radny Bożko wskazał, że dziwne jest to, o czym wspomniała pani Wodniak-Kuraszkiewicz, że to stowarzyszenie winno ten projekt koordynować. Pan Straszyński powiedział, że stowarzyszenie nie przeszłoby audytu finansowego.  Zakładając, że zmiany w budżecie nastąpią- pan Gremplewski zapytał, czy mamy pewność, że ci partnerzy nadal będą ten projekt chcieli realizować.  Burmistrz stwierdził natomiast, że dopóki jednak tej zgody Rady nie będzie na wprowadzenie tych środków do budżetu, to nie ma co tym partnerom powiedzieć. Pani Wodniak-Kuraszkiewicz zapytała, dlaczego zatem te zmiany nie mogły być wprowadzone wcześniej. Z-ca Burmistrza zwrócił uwagę, że umowa była podpisana we wrześniu i należało to wówczas wprowadzić albo uchwała Rady, albo zarządzeniem Burmistrza, a to nie nastąpiło.  Radny Stefański stwierdził, że w grudniu też można to było zrobić. Z-ca Burmistrza wskazał też na brak dokumentów dotyczących tego projektu, które spływały do Urzędu praktycznie każdego dnia, do końca grudnia. Pan Gremplewski wskazał na niebezpieczeństwo, że nawet jak to będzie wprowadzone do budżetu, to „oni się uniosą honorem i będziemy musieli szukać na siłę nowych partnerów”. Przewodniczący Rady powiedział, że jego zdaniem w piśmie jest wyrażona wola kontynuowania projektu przez zespół, a partnerzy czekają na informację, ponieważ kontaktowali się z Przewodniczącym mailowo w ostatnim czasie i wiedzą, że  przedmiotem sesji będzie m.in. ta pozycja w budżecie i dopiero gdy będzie zatwierdzona- będzie można się śmiało komunikować. Dyskutowano również na temat tego, co działo się ze środkami na realizację projektu od momentu, jak zostały one przekazane na początku listopada na konto. Radny Bożko zapytał o to, czy środki te trzeba będzie przewalutować. Burmistrz przyznał, że pieniądze wpłynęły na konto złotówkowe ,natomiast część kwot trzeba wypłacać partnerom w Euro.  Pani Skarbnik dodała, że rozliczenie do Agencji też jest w Euro.  Pani Magdowska zaznaczyła natomiast, że przy realizacji projektu obowiązuje przelicznik z dnia podpisania umowy.  Wywiązało to dyskusję na temat różnic kursowych i możliwości straty.  Radny Orent zapytał, czy te pieniądze nie powinny zatem wpłynąć na konto dewizowe Gminy.  Pan Straszyński przekazał, że wstępujące różnice walutowe, to wkład Gminy w ten projekt.  Przewodniczący Rady zauważył, że może się okazać, iż „wyjdziemy na plusie, albo wyjdziemy na minusie”, ale to będzie wiadomo po rozliczeniu operacji.  Zdaniem pana Bożko na ”już na dzień dobry możemy być na minusie, jeśli przewalutujemy to teraz”.  Przewodniczący Rady zapytał, czy jest już może powołany jakiś zespół , który technicznie będzie to koordynował. Burmistrz powiedział, że jest osoba , która będzie koordynatorem w kwestii tłumaczeń korespondencji. Pan Krzysztofiak zapytał też, czy  Burmistrz występował już do tego stowarzyszenia z prośba o oficjalne zajęcie stanowiska w tej sprawie, na co Burmistrz zaprzeczył. Przewodniczący Rady zaznaczył, iż temat ten będzie prawdopodobnie poruszany na sesji.  Reasumując kwestię odczytania pisma, Przewodniczący Rady oświadczył, iż odda głos pani Gliwińskiej , by ewentualnie przedstawiła swoje stanowisko w tej sprawie i informacje, choć nie wiadomo, czy będzie „przestrzeń do dyskusji szerszej, bo nie chcę, by było jakieś przekrzykiwanie”.  Najważniejsze w tej sprawie jest to, by się dogadać, by była dobra wola.  Pan Straszyński powiedział, że od czasu, gdy dowiedział się o tym projekcie chyba 27 listopada (poniedziałek lub wtorek) oficjalnie od pani Gliwińskiej , to dnia dzisiejszego pani Gliwińska nie skontaktowała się z nim w sprawie tego projektu, oprócz pisemnej korespondencji.  Burmistrz wyraził nadzieję, że jeśli te pieniądze będą już w budżecie i będzie można poinformować partnerów i zapytać, czy dalej są zainteresowani są kontynuacją. Czy grupa formalna dalej będzie chciała uczestniczyć w projekcie, czy nie- to jedno z najważniejszych pytań. Pan Krzysztofiak zapytał: „czyli mosty nie zostały spalone?”.  Pani Magdowska zapytała, czy „grupa nieformalna” pokrywa się już ze „stowarzyszeniem” i w tym zakresie wywiązała się również krótka dyskusja.  Burmistrz podkreślił, że koordynatorem całego projektu jest Gmina Gniewkowo. Przewodniczący Rady zwrócił natomiast uwagę, iż potrzebny jest też merytoryczny wkład osób, które tak naprawdę tworzyły to, miały jakiś zamysł.  Burmistrz powiedział, że w przestrzeni publicznej pojawiła się taka informacja, że „ Straszyński, czy Gmina  zawłaszczyła sobie prawa do tego projektu, czy zawłaszczyła sobie projekt- nikt nikogo nie zawłaszczył, ani nic nie zawłaszczył , chodziło przede wszystkim , żeby się do tego przygotować pod względem tych kwestii – całościowej”.  Odbyto wizytę u opiekuna projektu w Warszawie, aby wiedzieć na co szczególnie zwrócić uwagę. Nie było też środków w budżecie uwzględnionych i teraz „jesteśmy o tyle mądrzejsi, aby móc ten projekt dalej poprowadzić”.  Fundacje, stowarzyszenia, które piszą projekty biorą za nie odpowiedzialność, „a tutaj bierzemy odpowiedzialność za coś, co tak naprawdę zostało nam dane z dobrodziejstwem, dlatego spróbujmy  razem to wszyscy zrobić tak, by było dobrze”.  
Na tym posiedzenie zostało zakończone,

 

 

 

 

Protokołowała:J.Stefańska

Rejestr zmian

Data wprowadzenia dokumentu do BIP: 02 maja 2019 03:25
Dokument wprowadzony do BIP przez: Jadwiga Stefańska
Ilość wyświetleń: 222
02 maja 2019 03:25 (Jadwiga Stefańska) - Dodanie dokumentu. (Dokument opublikowany)